Chodzi o ten drugi policzek.Bo jak ktoś mi przywali w mordę,a ja zdołam się jeszcze podnieść,to też mu przywalę...No tak,ale kiedy zdarzy się,że przyjdzie z nieba promyczek nieomylny i da znać do swiadomości o drugim policzku,to...No wtedy ja nastawie twarz i powiem:Lej.Ale mój przeciwnik dotknięty tą samą siłą,co ja, odpowie:Nie,ty lej.Potem ja zechcę go przekonać,on mnie i w rezultacie i tak się pobijemy o to, kto miał zacząć.
Ja nie wiem,czy niektórzy ludzie chcą wykorzystać pewne wartości religijne,do przekonywania innych.Pewnie tak.Ale też wiem,że wielu rzeczy nie rozumieją,a tylko z tego powodu,że coś przeczytali,lub-co częściej się zdarza-usłyszeli,chcą w mowie,albo piśmie mądrość pokazać.
Ogólnie Biblia,to trudne zagadnienie,wymagające znajomości historii,psychologii,a nawet socjologii,której osobiście zbyt nie cenię.Jest to dzieło uniwersalne,ale bardzo zadziwiające.Bo skąd ludzie sprzed tylu tysięcy lat wiedzieli o rzeczach,które odkryto właściwie w niedawno minionym wieku?Powstaje pytanie,a ja odpowiadam-nie wiem,ale mogę się domyślać.Albo to natchnienie Boga,albo intuicja,którą okreslono w wiekach niedawnych,nadając zjawiskom pisaną podręcznikowo regułę.Nie wiem,nie wiem,nie wiem-po trzykroć.A domysł zawsze domysłem pozostanie-do końca świata.
No tak,jaki jest jednak sens tego problemu,czyli nastawienia drugiego policzka.Dam przykład:Adam miał 18 lat,a Stefan 48.Stefan zrobił wielką przykrość Adamowi.Adam wkurzył się i sobie poszedł pomyślawszy,że jak będzie miał okazję,to zemści się na Stefanie.Po latach Adam spotyka Stefana.Jest w sile wieku.Ma żonę dzieci i firmę dobrze prosperującą.Stefan,to starzec sterany życiem.Człowiek przygarbiony,z laseczką,który widząc Adama zamiast go przeprosić, stara się swoim starczym,urywanym głosem jeszcze raz dołożyć mężczyźnie.Tamten może go zniszczyć,zemścić się...Ale uśmiecha się i odchodzi-nadstawia drugi policzek.
A pochopność w rozpatrywaniu myśli i rzeczy,przynosi marne efekty.KUB63
Nowy blog w natarciu.Wejście spod ULUBIONE STRONY.Lub:www.polscyziomale.blogspot.com
Mówią,że teraz filozofię nauka zastąpiła.A co z bajkami?
Dziecęce,jakże czyste,postrzeganie świata pozostać musi.Choć i tutaj poszukiwania trwają w celach indoktrynacji naukowo-kosmiczno-rozwojowej-czyli chęci znalezienia sposobu na nowego obywatela,dostosowanego do rzeczy nowych i-podobno-pięknych.No,powszechnie jeszcze tak nie jest,ale...Przecież wszystko jest możliwe,jak twierdzą w kościele i instytutach wszelakich.Obie komórki obrały sobie dowody i w rozwój próbują dążyć.A jedna od drugiej odległa,oj,odległa.
A ja przyglądam się tak na to wszystko i po bezsennych nocach opowieści mi się układają.Pewnie to wszystko tak sie we mnie wymieszało,wymieszało i powstało coś,co opuszczone zostanie,osierocone...A czy pozostanie?Może jako materiał badawczy-jak odcisk w skale sprzed tysięcy lat.
Ostatnio jednak sniłem.Sen był taki jasny i wyraźny,że kiedy rano się obudziłem,to dwadzieścia razy w okno spoglądałem i nic.Wszystko w pamięci zostało.Mianowicie.
Władca był nawet przystojny,ubrany ładnie,konta miał w bankach pozapychane,a co za tym idzie- w pałacu mieszkał, przed którym siedem samochodów marki przedniej stało.Świtę wykształconą utrzymywał,kobiety kochał i nawet jakieś tam dzieci porozrzucane miał.Jedna tylko rzecz psuła wizerunek jego.Zacinał się.Nie chodzi o jąkanie...To znaczy ataki miał,ale podczas silnego zdenerwowania.Krzyczał wtedy:
-Wal,wal...
A tam giermek stał-człowiek spokojny,dobry,kochajacy rodzinę...Tylko rozkaz był natychmiastowy.Wal,to wal.I chłopina na podłodze leżał przez obwiesi władcy pobity.No a ten nagle zaskoczył i powiedział:
-Waleriany mi dajcie,bo nerw na wodzy utrzymać nie mogę.
Ano poddany,mimo złej formy,doczołgał się i specyfik podał swojemu panu.A pan popatrzył i pyta:
-A cze-czego on w takiej złej formie?W pier,pier...
Cóż,pałami poddanego i jeszcze parę kopów...
-W piernaty go-wykrztusił władczy jąkała.
Obmyli człowieka i do sypialni.
-Za za...
Padł.Zadźgany nożem,pocięty piłą mechaniczną...
-Zawołać lekarza!-krzyknął .
I wtedy pierwszy minister powiedział:
-Lekarz nic tu nie pomoże.On nie żyje.
-Biedak.Pecha miał.
-Pecha miał,pecha-rozległy się szepty wokół-co za pechowy poddany...
I nastała cisza.I zaduma...Aż tu nagle wybraniec narodu wstał i krzyknął:
-Tak dalej być nie może!!!Nowy P R potrzebny.A temu biedaczynie pomnik wystawić.Tak mi dopomóż Bóg!!!
Co było dalej?Wszystko w bajce pozostaje.KUB63
Zapraszam na blog POLSCY ZIOMALE.Wejście spod ULUBIONE STRONY lub polscyziomale.blogspot.com
Pojęcie kryzysu,niektórych ludzi zniewala.Bo człowiek jeśli żyje w dobrobycie,to najmniejszy ruch,delikatne drgnienie powoduje strach.A w ogóle coś takiego,to rzecz straszna.Sytuacja,której nie da się opisać,ani określić,choćby słownie,to zgroza,horror.Starożytny Rzym stosował igrzyska,a teraz...Teraz też się je stosuje.Politycznie.
Ale zanim o teraźniejszości-trochę historii.Ostatni Król Polski wiedział,że to już koniec,więc spotkania czwartkowe stworzył,by nie popaść w skrajność,a na dysputach się skupiać.No, potem rozgrabili nas na ponad sto lat...Oj ciężko było,cięzko,aż tu masz ci los wybuchła wojna,a po niej przyszła niepodległość,ale zaraz znowu wybuchła druga wojna,po niej zaś powstał PRL.Nie podobało się,to wspólnymi siłami światowymi zrobiono demokrację,która ciężko doświadczyła lud pracujący.Ale po dwudziestu latach kryzysu powstał nowy kryzys-światowy i żyjemy w kryzysie.
Tak więc wracamy do igrzysk,bo inaczej być nie może.A na takiej imprezie lwy warczą,więc by zachować tradycję rozlega się jedno wielkie: Wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr!!!!Warkot jest podobny,tylko umiejscowienie przeciwpołożne-jak ktoś kiedyś określił bojowy stan w znanym filmie wojennym.
A na kryzys,to już się dużej uwagi nie zwraca,bo jak się ma ciągle dziurę,a przed sobą serce w desce wycięte, przez które ugory widać od wieków,to gdzie,jak,co?A dla tych bardziej ściśniętych,trochę znudzonych wciąż tym samym zapaszkiem-Wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr!!!!I wszyscy się cieszą.KUB63
Nowe Ziomalki,Wejście spod ULUBIONE STRONY.Lub www.polscyziomale.blogspot.com
Rodzina,to jednostka społeczna.Zespół rodziców i dzieci,organizmów z jakiejś grupy...I tak dalej,i tak dalej...
A rodzina,to rodzina.Tradycja polska dopuszcza wszystkich-mamę,tatę,dzieci,babcie,ciocie,wujków i innych kuzynów maści różnych-czarne i białe owce.
Witold Gombrowicz-pisarz-krytykował ten zespół ludzi.Obnażał ich małomiasteczkowe nawyki wyrażane,przeważnie przy stole,w sposób może przerysowany,ale składający się z zachowań i czynności bardzo rzeczywistych.Trochę tak,jakby ktoś puzzle pomieszał-pomylił się na chwilę.Wszystkie te ciocie,wujkowie,bratankowie,synowie,synowe i córki,którzy podjadają masełeczka,dżemiki,chlebki ze skórką chrupiącą,popijając kakao,to w gruncie rzeczy zdegenerowani ludzie pełni wewnętrznej chuci,namiętności.Zazdrości i zaprzaństwa.Skąpstwa i zazdrości.To ludzie przyjmujący zasadę wspólnoty z całym bagażem ojcowsko-wujkowych pouczeń dających upust ich próżności skrzętnie skrywanej.A wszystko to w aurze nudy i palącego słońca,którego w Polsce tak mało.
Po wojnie zewnętrzny styl się zmienił.Starsi Panowie śpiewali o jakimś facecie,który dorobił sie na lewo-wybudował dom,kupił auto i wpadł.Poszedł do więzienia i zawodził,że rodzina,rodzina,rodzina ach rodzina...a dalej -jak jej ni ma samotnyś jak pies.W tym wypadku,niby inne podejście,ale na motywie twardego piedestału wsparte.
Ale najbardziej podoba mi się obraz śpiewany Grzesiuka."U cioci na imieninach"-tam to dopiero się dzieje.Wuj podżera,ciotka tańczy,a w domyśle-stryjek się zatruł gorzałą.
Dzisiaj trochę podupadł nam ten pielęgnowany przez pokolenia kształt.Ale tylko zewnętrznie.Gdy tylko okazja,jak z głębokich otchłani wyzierają twarze rodzinnej watahy i...Jak na dłoni widać kieliszeczek w tle i plaster szynki zwisający z widelca.A co do zachowania starych wartości,to wuj Franek ma mercedesa,a siostrzenica zasiłek z opieki pomimo,że studia ukończyła z wyróżnieniem.Ale sursum corda!Wesołych Świąt.KUB63
Nowe ziomalki.Wejście spod ULUBIONE STRONY,lub www.polscyziomale.blogspot.com
Widziałem kiedyś włoski film o św.Franciszku z Asyżu.Oczywiście biedaczyna ten biegał i ptaszki zwoływał,a w dolinie stał budynek i to był klasztor jego.Wszyscy tam byli tacy dobrzy,uśmiechnięci,a jacy wyrozumiali.Otóż pewnego dnia, jeden z ojczulków zaniemógł.Leżał sobie w rogu kamiennej celi i dziękował Bogu,za ten krzyż,jaki otrzymał.Mimo tej łaski-w myśl nakazu:nie przechodź obojętnie widząc chorego- był inny zakonnik,który opiekował się swoim bratem w wierze.Dawał mu pić,jeść i modlił się , prosząc o wolę uzdrowienia.No i stało się.Nastąpiła poprawa i wszystko szło ku lepszemu.Ach,jakie to święto było,a jakie podziękowania Jezus dostał...Tylko jest coś takiego w człowieku,że niby w wierze silny,ale dodatkowo chciałby się upewnić materialnie.Tak więc podchodził,podchodził zwolennik wielkiej franciszkowej miłości do swojego kompana i w pewnym momencie zapytał,czy ten nie ma chęci na coś szczególnego do jedzenia.Ojczulek myślał,po głowie się drapał,aż w końcu powiedział,że najchętniej,to ogryzłby nóżkę świńską upieczoną na ogniu.Dziecię boże ucieszyło się,złapało za nóż i wybiegło na zewnątrz.Tylko dylemat powstał-jak zdobyć nóżkę,a świnki nie zabić.Trudna sprawa.Chodził nasz zakonnik,gesty wykonywał o zdenerwowaniu świadczące...i nagle uśmiechnął się słonecznie,wiosennie.Oto poszedł do gospodarza,zwierzątko złapał,co miał odciąć,odciął i zachciankę przyjaciela spełnił.I wszystko byłoby dobrze,gdyby piękny kabanek w męczarniach nie zdechł.
Dawno oglądałem ten obraz i -jak to niektórzy twierdzą-pomyślałem sobie,że każde zdarzenie w życiu ma znaczenie.Jak to wygląda?A tak,że wszelkie siły się połączyły i kiedy tylko spojrzę na to,co w naszym kraju się dzieje ,od razu widzę tego ojczulka pomocnego,chorego na posłaniu ze szmat i stado zwierzątek.Takie to jakieś podobne,dobrocią tchnie...A że w tym swoistym miejscu czasami coś się utnie i innemu da,to tylko wyraz opiekuńczości i troski.Bo proszę tylko spojrzeć-ile ta naiwność stosowności ma.A krwawiące serce od Sił Wyższych pochodzi.Od wymogu dzieła.
A diabełki?Nawet one ugłaskać się dały i w pokerka pogrywają.Mają chłopaki za co,niech się bawią-pojawia się niemy głos z Góry.Poetycko oksymoronem zapachniało i ta wiosna...Och!!!KUB63
Zapraszam na nowe ziomalki.Dostęp spod ULUBIONE STRONY,lub www.polscyziomale.blogspot.com
W kraju naszym,narodowym,nawet żaby status mają.A zebry z ZOO,a hipopotamy(hipopotamie żebro w sosie glonowym),nie mówiąc już o żyrafach-wysokich i żernych-roslinnie.Bo w Polsce,kto żre liście,bohaterem jest.Kto z góry widzi i głowy nie zadziera-też.Ja to chcąc apartamentowiec zobaczyć muszę wyyyysoko główkę zadzierać.Wyyyyyysoko.
Mięso,ponoć do niczego.Zbrodnię trzeba popełniać-na świniach,kaczkach,krowach,kurach,a nawet...kotach.A przecież są jeszcze ryby małże i kraby...Obłęd!!!
A ile to przyprawek.Kminek,majeranek,pietruszka,seler,oregano,bazylia ,pieprz zielony,czerwony,czarny.I sól drobna,morska i z dróg-też słona.I glutaminian sodu.Ach!
Potem sosik.Masełko klarowane-grzybki,winko czerwone i tak lekuchno,lekuchno...
Serek też dobry,ciągnący się...
A jabłuszka?Już nie tak,jak kiedyś-spod drzewa.Pieczone z karmelem.A Pomarańcze to zgniecione z mąką i ziołami prowansalskimi.Cielęcinka podana z sosikiem pomarańczowym na ostro z curry-rozkosz.
Naleweczkaa-spirytusik na kasztanach.Kieliszeczek mały,drobny,trawienny...Do nacierania nóg leki z apteki...
Taak.A ja lubię boczek tłusty,giolonkę z chrzanem,galaretę z nóżek i seeetę,ale konkretną.Potem drugą i kiełbaskę z czosnkiem i musztardą-mocną parczewską.Do tego chlebek pokrojony cieniutko-czerstwy w miarę.Smacznego!!!KUB63
Jako,że życie wymaga poświęceń-mam pomysł na kasę.Nie tam jakiś głupawy napad na bank,nie,nie.Mam pomysł inteligentny i myślę,że nikt go nie zmałpuje,bo chcę go najpierw opatentować.Uczynię to jutro w Urzędzie Leni Patentowanych,a dzisiaj wyjaśnię ,o co chodzi,by zapełnić moją genialną próżność.
Najpierw wydobędę z piwnicznych szpargałów dyktę i kij.Połączę gwoździami tudzież plastrem-czyli taśmą klejącą,a na afiszu napiszę:PRECZ Z KOMUNĄ.Potem zapakuję to w stare gazety i reklamy,których po kilkanaście codziennie znajduję w skrzynce pocztowej i pojadę do Warszawy.Będąc na miejscu,udam się pod apartamentowiec obecnie budowany i zacznę chodzić wokół niego.Myślę,że ludzie będą różnie reagowali,więc w końcu potracą zupełnie zdania,co przyczyni się do zdobycia cennego czasu.A ja co chwilkę schylę się i kamyczek,lub kawałek cementu cyk do kieszeni,cyk.I tak do oporu,aż mnie stamtąd pogonią.
Wrócę do siebie,poczekam kilka miesięcy i wystawię elementy budowli na aukcję internetową.Zebrane pieniądze zainwestuję na giełdzie z pomocą zaprzyjaźnionego prawnika i...Kupię mieszkanie na ostatnim piętrze.
A potem?Potem,to już będę oglądał panoramę Warszawy...Warszawy?No może czegoś innego.Ale z przestrzenią się zjednam.Tak mi dopomóż BÓG!!!KUB63
Tyle już napisano na temat sztuki,że mogłoby się wydawać,iz dalsze próby nie mają sensu.Ale mają.Bo sztuka naucza,opisuje,krytykuje,drażni,obnaża,wyraża,epatuje...I wszystko to na wszelkie sposoby,które wyciągnąć mają na wierzch-znawców,krytyków,filozofów,pisarzy,odbiorców poprzez swój styl i formę odpowiadającą czasom zastanym.Bo teraz to się nazywa nowatorstwem,a w przyszłości zostanie-być może-klasyką.
Wszystko rozgrywa się na terenach podejmowanych i wielokrotnie określanych-dusza,ciało,które dla niektórych stanowią jedność,dla innych zupełną odrębność.A wszystko to na gruncie miłości,nienawiści,które stwarzają asumpt do rozważań nad konglomeratem doznań.Rzeczy i zmysły,dusza a przedmioty,zbrodnia i kara,kara i moralność...Za mało miejsca i mojego rozumu,by objąć to jakoś,zweryfikować ,by w opisie zakończyć.
Sztukę jednak kocham,bo pozwala mi żyć pełniej,ale nie znaczy to,że wszystko toleruję.O nie!I tak może kilka przykładów.Mianowicie,robi się ostatnio wiele działań twórczych pod tytułem instalacje video.Rzecz opiera się na bardzo prostym działaniu.Otóż artysta stawia kilka telewizorów,na których to ekranach widać jakieś elementy.Wszystko polega na powtarzaniu jakiegoś ruchu(czasami można oszaleć)lub zasadzie chodzenia z kamerą i filmowania.Widziałem kiedyś coś takiego i pomyślałem sobie,że ktoś robi ze mnie głupka i chce jeszcze na tym zarobić.Co ja tam ujrzałem?Ano trochę zardzewiałych rur i starych,metalowych ,zżartych przez rdzę elementów najpewniej w jakiejś upadłej fabryce.Co to takiego?-myślałem...Myślałem i szybko sie dowiedziałem z telewizji ,od znamienitego znawcy,że mamy do czynienia z dziełem,które pokazuje ogrom zbrodni oświęcimskiej...zamilknę.
A teatr.No,już zrobienie HAMLETA w stoczni i pokazanie głównych postaci,jako graczy w golfa-przeżyję.I przetrawię nawet to,że reżyser przedstawienia niejaki Jan Klata irokeza na głowie nosi.Ale wprowadzenie na scenę,a raczej wwiezienie osoby tak bardzo chorej,że potrafi porozumiewać się tylko przez jakąś skomplikowaną aparaturę elektroniczną,to nie epatowanie,a zwykła niedołężność umysłowa.I robił to człowiek,który jest niesamowicie sławnym artystą,tylko w Polsce bardzo mało...I już nie żyje...
No i jeszcze jeden pan,Polak,który performensem ludzi stara się wprowadzić w inny stan świadomości.Wychodzi na scenę zupełnie nago i coś tam tworzy.Jest starym człowiekiem,więc to i owo mu wisi.Z członkiem na czele.Ale co by było,gdyby dostał nagłej erekcji?Brawa przebiłyby La Scalę...Jestem pewien!!!
Reszta przykładów na wyciągnięcie ręki.
A już tak dawno niejaki Gogol napisał-"Z czego się śmiejecie?Z siebie się śmiejecie."I to był zwrot do publiczności.Tak dawno.I jakie nowe to było.Ale mądre.KUB63
Jest coś takiego w naszym wewnętrznym świecie,co odbicia w rzeczywistości nie ma.Może to być woda,która ani poczatku ani końca nie ustanawia.Albo wiatr zniewalający materię.Czy też dolina-piękna i spokojna.Śnimy o takich okolicznościach,o pewności takiego założenia odpowiedniego do naszych pragnień - stanu podświadomego pragnienia.
Śnimy,podczas gdy otacza nas cień zastany,którego pozbyć się nie potrafimy.Ale czasami wyciągamy z niego korzyści-odnajdujemy określone pozycje.Bowiem wszystko co nazywamy, stawiamy w rzędzie.Brzydota na lewo,piękno w środku,a z boku my,unikający określeń do jakiej grupy nas przypisać.Wtedy chowamy się w cieniu i mówimy,kreując nasz wizerunek.Jakiś niby sensowny,przypisany określonej grupie-i zostajemy wtedy zaakceptowani.Uszeregowani w z góry założonym odbiorze.
Często zażenowany jestem taką postawą,ponieważ tak wiele rzeczy nam się po prostu nie podoba.Rzucamy okiem i mówimy:-Piękne.Bo wstyd wyrazić się inaczej o elemencie powszechnie uznanym ,jako wielkie dzieło sztuki,cud natury,a nawet mistyczne objawienie.Ale my nadal powtarzamy podziw,a wewnatrz jawi nam się ta spokojna dolina,która zaskakuje nas tylko jedną cechą-spokojem i co za tym idzie,pewnością siebie.Lub wiatrem,który pozwala na latanie,wodą bezkresną-ciepłą i pełna wolności.Bo nie ma innej wolności,jak wolność prawdziwa.Nasza.
Fascynowała mnie kiedyś poezja.Miałem wrażenie,że spotykam się z magiczną treścią-piękną i odrębną .Traktowałem strofy jako tę istotę,ten dotyk szczerości,która wzbudzona musi w człowieku pozostać.Zbudować treść i delikatną wielowymiarowość,która doprowadza do wielkości.Widziałem tam tlącą się wojnę naiwności przeciwko barbarzyństwu.Ale dostrzegałem również-przy odpowiednim podejściu-zwycięstwo waloru niedojrzałości.Jeśli ktoś woli-dziecięcej wyobraźni.Tego,co jest wolne od zepsucia.Pierwotności.Lecz przyszedł czas,beznadziejna pora i barbarzyństwo uniosło sztandary.
Mimo wszystko taka odrębność,jak dzieło stworzone,pobudza.I choć walka odbywa się wciąż i frontu żadnego nie omija,to mamy poczucie,że zwyciężyć możemy.Przegraliśmy ale wykonujemy gesty,poszukując sprzymierzeńców.I liczymy na to,że powstanie nowa jakość,choć to trudne.I dlatego od poezji nie odszedłem na zawsze,chociaż wiedziałem,że ciężkie zadanie pozostanie.
Przeczytałem w pewnej gazecie poemat jakiejs pani,gospodyni domowej,która ułożyła świat piękny,taki,o którym wielu nawet marzyć nie potrafi.Byłem zauroczony formą zapisu,metaforą i opisem miejsca cudownego...I nagle,wszystko przestało istnieć i pojawiła się przed moimi oczami puenta,w której poetka z żalem oznajmiła,że nigdy takiej rzeczywistości nie dosięgnie.I co?Wszystko zagrało,ale bitwa została przegrana.Nastapił kuchenny spokój, leciutko zakłócany bulgoczącą zupą.
Różnie bywa.Ale mój sen o dolinie trwa i czasami mam nadzieję,że już się z niego nie wydostanę.Jeszcze tylko parę krzywd,kilka zatopień w cieniu i poczuję pod stopami miękki,przyjemny grunt.Sam sobie życzę owocnej nocy.KUB63
Dlaczego ten kraj mnie oszukuje.Oszukaństwo ,z reguły, polega na tym,że prawdy się nie mówi.No,może nie do końca.Ale zawsze jest coś nie tak.
Powstają fundacje,które twierdza,że pomagają ludziom.Tylko co to jest?Komu służy?Bo gdyby wyjaśniono mi małą cząstkę ich działalności,kompetencji-uwierzyłbym.Ale kiedy p.Ewa Błaszczyk mówi,że jej dziecko jest chore,to niczego mi nie mówi.MÓWI-przepraszam-szkoda dziecka!!!Albo Pani Ochojska-jeździ,pomaga.Coś się udało,a coś nie...Nie wiem.I tak po kolei:Pani Prezydentowa Kwaśniewska,p.Anna Dymna...wiele innych...
... Jerzy Owsiak.Raz do roku zbiera na różne rzeczy.Teraz na pompy insulinowe dla matek z cukrzycą.I co?Kupił...Caritas zazdrości-krytykuje.Lepiej,gdyby oni,bo inni to źle.Owsiak-Caritas- antypody w Polsce.
Oglądałem kiedyś program w tv,gdzie kobieta potrzebowała trochę pieniędzy na leczenie córki.Zwróciła się do wszystkich fundacji i odmówili jej.Odpowiedzi były podobne:-My systemowo,na określony cel...
Pomoc człowiekowi-wielkia sprawa.Tylko ja,gdy stanę w potrzebie ,to wtedy dadzą mi pewnie torebkę ryżu,lub nic.Zabawnie jest dostać zero i pośmiać się... przez łzy.FUNDACJE!
!% podatku dla wybranych i modlitwa,modlitwa,modlitwa-tak ksiądz rzecze z ambony.Fundator dla Dusz...
Wszystko takie mądre,empatyczne,a pani Kwaśniewska w reklamie występuje.Dla fundacji?
Niech człowiek umrze godnie, a fundacje w kąt.Ziomale!- nie zawsze do chwały.Do krytyki też,bo ona wymaga wiedzy.A i do innych stwierdzeń,ale to już innym razem.Jeśli w ogóle...KUB63
piątek, 18 maja 2012
Licznik odwiedzin: 52 799 (wersja testowa)
| « maj » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | |
| 07 | 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | |||
OPOWIADAM O POLSCE,ALE I O SOBIE.ZAPRASZAM PAŃSTWA.
SPOŁECZNOŚĆ POLSKA W KRAJU I POZA POLSKĄ. ANGLIA.ROSJA. mały komentarz wskazany,ale to oczywiście Państwa sprawa.